CZYM DLA MNIE JEST INTEGRACJA???

 

Może zacznę od przedstawienia siebie, gdyż to ma znaczenie dla mojego podejścia do tematu.

Jestem absolwentką Akademii Pedagogiki Specjalnej w Warszawie. Dwadzieścia lat temu ukończyłam tam kierunek: Pedagogika Specjalna o specjalności LOGOPEDA OGÓLNY.

To tam pierwszy raz spotkałam się z tym terminem i ważkimi tematami jakie za nim się kryją. Ba!!!INTEGRACJA  była najważniejsza dla każdego specjalisty!!!

Oligofrenopedagog, tyflopedagog, surdopedagog, logopeda czy pracownik socjalny, każdy z nas na swój sposób obmyślał: jak usuwać bariery: architektoniczne - wtedy często były to najważniejsze ograniczenia dla osób niepełnosprawnych. Podjazdy, windy czy niskie krawężniki zaczęły dopiero powstawać w dużych miastach. Psychiczne - jak dać wsparcie rodzicom dzieci niepełnosprawnych, jak to zrobić, by wszystkie możliwe wsparcia dzieci miały w szkole, by rodzic nie musiał z nimi jeździć od jednego do drugiego specjalisty na dwóch końcach miasta, wreszcie jak wspierać kruchą psychikę samego ucznia. To szkoła i pracujący w niej pedagodzy i pedagodzy specjalni mieli kompleksowo pomagać dzieciom tak, by mogło cieszyć się jak najbardziej zbliżonym życiem do ich pełnosprawnych rówieśników.

Od 20 lat (z krótką przerwą na wychowanie dziecka), pracuję w zawodzie. Zawsze w szkole integracyjnej, oraz dodatkowo w innych placówkach pracujących z dziećmi niepełnosprawnymi.

Tak, zgadzałam i zgadzam się z tym, że szeroko pojęta i wielotorowa integracja dziecka niepełnosprawnego jest bardzo ważna i konieczna, chociaż z biegiem lat przekonałam się, że nie jest dla każdego.

Szeroko pojęta i wielotorowa, czyli prowadzona w wielu dziedzinach życia dziecka. Zarówno w domu, w środowisku bliskim dziecku, w szkole, ale i w poznawaniu świata odleglejszego, oczywiście na jego miarę. Mamy teraz tak wiele osiągnięć cywilizacyjnych pomagających w tym.

Dlatego martwi mnie fakt, że ostatnio chyba temat integracji dziecka niepełnosprawnego, jest nieco pomijany, bagatelizowany, odbiera się szkołom możliwość kompleksowej pomocy uczniowi niepełnosprawnemu, a przecież dobra integracja ze środowiskiem obok dobrze przeprowadzanej rehabilitacji dziecka, może być gwarantem tego, że będzie ono sobie całkiem dobrze radziło samemu lub z lekką pomocą innych w świecie.

Karina Jagodziewska

Postrzeganie osób z niepełnosprawnością

 

Sposób postrzegania osób z niepełnosprawnościami nieustannie w naszym kraju ulega zmianom. Zmiany te podążają co prawda w odpowiednim kierunku, chociaż w wielu kwestiach nie można jeszcze dostrzec znaczącej poprawy i pewnie jeszcze przez długi czas nie będziemy mogli powiedzieć, że stan ten jest bliski naszym oczekiwaniom. W dalszym ciągu odsetek pracujących zawodowo osób z niepełnosprawnością jest niewielki, chociaż w większości miast w Polsce można już zauważyć progres w tym temacie. Nadal zbyt mała grupa osób z różnymi rodzajami niepełnosprawności pozwala sobie na marzenia o normalnym lub relatywnie normalnym życiu, nie mówiąc już o jego realizacji. Tymczasem samodzielne życie, praca zawodowa lub też posiadanie rodziny nie tylko jest prawdopodobne, ale może stać się realne, jeśli tylko damy sobie szansę na realizację takich celów w swoim życiu. Teoretycznie możemy robić wszystko i być tym, kim tylko sobie wymarzymy – oczywiście w miarę swoich możliwości fizycznych. Oczywistym jest, że z uwagi na bariery fizyczne wynikające z posiadanej przez nas niepełnosprawności nie jesteśmy w stanie podjąć pracy w wielu zawodach wymagających wykonywania czynności, z którymi osoba w pełni sprawna nie ma najmniejszego problemu (takich jak szybkie przemieszczanie się po mieście, budynkach, które nie posiadają windy), także mnóstwo niezbędnych czynności dnia codziennego wymaga od nas – w zależności od posiadanego przez nas rodzaju niepełnosprawności – pomysłowości czy większego nakładu pracy lub siły niż w przypadku osoby w pełni sprawnej. Jeśli nawet normalne życie – praktycznie takie, jak na poziomie osoby w pełni sprawnej – wymaga co prawda od nas większego niż od reszty społeczeństwa zaangażowania, niekiedy nawet ogromnej kreatywności i wypracowania sobie własnych sposobów prowadzących do osiągnięcia  wyznaczonego celu, nie czyni go jednak zupełnie niemożliwym. Będąc osobami z różnymi niepełnosprawnościami nieustannie staramy się zmienić to stereotypowe wyobrażenie pokazujące, że osoba niepełnosprawna musi być kojarzona wyłącznie z wózkiem inwalidzkim, psem przewodnikiem czy innymi przedmiotami, które mają ułatwiać nam wszelkie wykonywane przez nas czynności życia codziennego, tym samym pokazując środowisku osób w pełni sprawnych, że mimo wielu barier fizycznych możemy być i jesteśmy pełnoprawnymi członkami społeczeństwa obywatelskiego.

Z powodzeniem możemy głosować, kandydować na różne wymagające wysokich kwalifikacji stanowiska pracy czy też odnosić sukcesy w powierzonych nam zadaniach w ramach wykonywanej przez nas pracy. I chociaż, jak zostało wspomniane już wcześniej, obraz niepełnosprawnego obywatela zaczyna funkcjonować w świadomości społecznej coraz częściej jak również coraz wyraźniej, to nadal nie jest dostatecznie zapamiętany.

 

Refleksje nauczyciela wspomagającego

 

Od trzydziestu lat jestem nauczycielem w jednej ze szkół podstawowych w Gdyni. Od kilkunastu lat pracuję na stanowisku nauczyciela wspomagającego w klasach integracyjnych.

Na przestrzeni lat wielokrotnie natrafiam na pytania wielu ludzi : „Co to tak naprawdę jest integracja?”, „Jak wygląda praca w klasie integracyjnej?”, „Jak udaje się współpraca nauczycieli w klasie integracyjnej?”  Sama też w momentach zwątpienia, kiedy natrafiam na różne problemy zastanawiałam się nad tym, jak powinno wyglądać kształcenie integracyjne i czy to wszystko ma sens? W związku z tym  postanowiłam podzielić się swoimi przemyśleniami i doświadczeniami ze swojej dotychczasowej pracy.

Od wielu lat bliska jest mi pedagogika Janusz Korczaka lekarza, psychologa, pedagoga i pisarza, oraz Marii Grzegorzewskiej.

„Wychowawca zależnie od tego, co przygotował na tę chwilę w ciągu długiego szeregu lat, bacznie przyglądając się dziecku, może mu dać program, jak poznać siebie, jak siebie zwyciężać, jakiego użyć wysiłku, jak poszukiwać własnej drogi życia”.

„Poza przygotowaniem zawodowym człowieka, poza jego wykształceniem, najkorzystniejszą, najbardziej podstawową i decydującą wartością w jego życiu jest człowieczeństwo”.

Uważam, że te myśli powinny towarzyszyć nauczycielowi pracującemu z dzieckiem zarówno pełnosprawnym jak i niepełnosprawnym. Powinniśmy tak wychowywać i uczyć naszych wychowanków, by mogli oni sobie samodzielnie poradzić w dorosłym życiu i być dobrymi ludźmi.

W swojej pracy kilkukrotnie zetknęłam się w swoich klasach z uczniami z różnymi rodzajami niepełnosprawności i specyficznymi potrzebami edukacyjnymi. W wielu sytuacjach towarzyszyło mi poczucie niepewności i obawa braku odpowiedniego przygotowania do pracy z uczniem o specyficznych potrzebach edukacyjnych. W związku z tym w celu pogłębienia swojej wiedzy i wzbogaceniu własnego warsztatu pracy ukończyłam kilka kursów kwalifikacyjnych terapii i studiów podyplomowych. Kiedy zaproponowano mi objęcie funkcji nauczyciela wspomagającego w klasie I  propozycję przyjęłam choć zdawałam sobie sprawę z tego, że będzie trudne wyzwanie. Nie miałam większych doświadczeń związanych z pracą w klasach integracyjnych na poziomie szkoły podstawowej. Na szczęście miałam okazję wielokrotnie rozmawiać z koleżankami pracującymi w klasach integracyjnych i obserwować ich pracę.

Rozpoczął się jeden z trudniejszych etapów w mojej pracy. Już na samym początku doszło do kilku nieporozumień między mną i koleżanką spowodowanych prawdopodobnie różnicą naszych stanowisk wobec integracji. Obie miałyśmy również inne  oczekiwania co do tego jak ma wyglądać praca i współpraca obu nauczycieli w klasie integracyjnej. Uważałam i nadal tak sądzę, że bardzo ważny jest dobór odpowiednich nauczycieli do klas integracyjnych. Ważne jest by obaj nauczyciele mieli podobne spojrzenie na integrację i na zasady współpracy, ale również zbliżone osobowości. Pozwala to na uniknięcie  sporów lub konfliktów, które negatywnie wpływają na atmosferę w klasie.

Wieloletnie doświadczenia i obserwacje dzieci niepełnosprawnych w kontaktach ze zdrowymi rówieśnikami pozwalają mi na sformułowanie następujących wniosków:

koegzystencja dzieci zdrowych i niepełnosprawnych pozwala na kształtowanie wrażliwości na potrzeby innych; poziom nauczania w klasach integracyjnych wbrew obiegowej opinii nie jest wcale niższy niż w tzw. zwykłych klasach ponieważ klasy są mniej liczne i z grupą pracuje 2 nauczycieli, którzy wspomagają wszystkich uczniów i istnieje możliwość pracy na wielu poziomach; dzieci niepełnosprawne uczą się wielu pożytecznych rzeczy od swoich rówieśników w tym m.in. umiejętności radzenia sobie w czynnościach samoobsługowych, komunikacji interpersonalnej, pokonywania trudności; dzieci zdrowe uczą się otwartości, tolerancji na tzw . „inność” i bez lęku nawiązują właściwe relacje z osobami niepełnosprawnymi; większość uprzedzeń i lęków jest przekazywana dzieciom przez ich bliskich i nauczycieli, którzy wskutek niewiedzy, nieświadomości, uprzedzeń i stereotypów postrzegają integrację i niepełnosprawność

w błędny sposób;

niestety zdarzają się również trudności w aklimatyzacji i integracji osób niepełnosprawnych wynikających z ich obaw, lęków, niechęci

czy ograniczeń w komunikowaniu się ze zdrowymi osobami;

Podsumowując mogę stwierdzić, że to czy uda nam się zrealizować piękną ideę integracji zależy od nas wszystkich Rodziców, Uczniów, Nauczycieli, rządzących i całego społeczeństwa. Od naszego nastawienia, pozytywnego myślenia o drugim człowieku, tolerancji, oraz unikaniu posługiwania się stereotypami i uprzedzeniami. Pamiętajmy o tym , że każdy z nas w pewnym momencie życia może stać się osobą niepełnosprawną. Starajmy się być bardziej empatyczni i otwarci na drugiego człowieka.

 

Iwona Nitka